Scena VI Dupa Blada
Teraz wyrażę moją frustracje!
Wkurzasz mnie ty nadęto egoistko, która sama siebie nie znasz! Do białej gorączki doprowadza mnie to że mój wybuch wzięłaś za winę moich "cool koleżanek". Nie znasz do jasnej cholery moich znajomych, a oni znają mnie dużo lepiej od ciebie! Nie mogę słuchać jak nazywasz mnie przyjaciółką zwłaszcza że już wiele razy pokazałaś jak mało dla ciebie znaczę. Nie chcę żeby ktoś taki jak ty mnie tak nazywał. Nie chce żebyś sobie to wmawiała tak jak zwykłaś to robić.
Nie nazywaj mnie przyjaciółką jeśli wcale nie jestem dla ciebie ważna.
Chciała bym by na prawdę Ci na mnie zależało. Nie chce by to było zwykłe kłamstwo.
Wkurza mnie że nażarłam się jak świnia ciastek i mi niedobrze! xD
Wkurzają mnie ludzie którym wydaje się, że są tacy "fajni". No tak nachlany człowiek pod stołem to na prawdę świetna sprawa zwłaszcza jak jest po jednym piwie. Kozak! Co z tego że jest tępy jak but on pije wino więc jest spoko! Co z tego że na prawdę to sok porzeczkowy z naklejką od wina. No i on jeszcze wie co to jabol! Łał jaki on jest fajny! Oto era ludzi, którzy myślą że jak się napiją to wszyscy będą ich uwielbiać.
Ej, ja też piję! To może tez jestem fajna? -.-
Nie mam zielonego pojęcia po co ci "fajni" ludzie opowiadają mi swoich stosunkach seksualnych! Ja z nimi uprawiać seksu nie chcę i mało mnie to interesuje. Nie ma to jak zaszpanować że wiem o co chodzi z pszczółkami i ptaszkami.
Nie rozumiem dziewczyn, które prowadzą zaciętą wolne o faceta. Żeby to były tylko zatarczki słowne! Boże! W życiu nie widziałam żeby ktoś kogoś tak podrapał ani takiej ilości wyrwanych włosów! Mogłam to zebrać i założyć biznes perukarski! Najlepsze jest to że obiekt ich kłótni nie chciał żadnej z nich, a nawet nie widział jak maja na imiona... Idiotyzm się szerzy!
Wkurza mnie to, że nikt mnie nie kocha ;(. (Mam na myśli ciepłego osobnika płci męskiej jakby co).
Komuś nie podoba się że głośno gadam i śmieje się na cały autobus? Oj jak mi przykro...
Komuś nie podoba się mój zajebisty kapelusz? Zadzwoń do telefonu zaufania może oni Ci pomogą.
Komuś nie odpowiada mój optymizm tudzież to co tutaj napisałam? Zgłoś się potem do mnie to Ci powiem gdzie Cię mam.
Miss Alice 27/07/2009 02:20:39 [
komentarzy 2]
Komentuj
Scena V Opowieść o pewnym idiocie
Moment w którym po raz pierwszy zwróciłeś się do mnie tak wrogo był dla mnie czymś tak niepojętym jak śnieg na Hawajach. Jakbym jedząc czekoladę stwierdziła nagle że ma smak chili.
To, że byłeś było czymś tak oczywistym że z czasem przestałam przywiązywać do tego większą wagę. W końcu dlaczego miało by się to zmienić? Znamy się od dziecka. To ty nauczyłeś mnie grać w piłkę, to na twój przyjazd zaszczę czekałam.
Byłeś moim najlepszym przyjacielem.
Z czasem wszystko się zmieniło to oczywiste. Dorastaliśmy nie byliśmy już dziećmi, ale zawsze pozostała ta dziwna więź.
Ty z swoim blond łbem, tą paskudną czerwoną bluzą i głupkowatym uśmieszkiem.
Każde z nas miało w końcu swoje życie, po pewnym czasie nie wiedziałam nawet jaki jest twój ulubiony kolor. Nawet już nie wracaliśmy razem do domu. Dzieliło nas prawie wszystko, ale i tak zawsze miałam cię za mojego przyjaciela, wiem że ty do pewnego czasu też tak myślałeś.
To że spisywaliśmy do siebie lekcje i zadania domowe, twoje głupkowate odzywki i ten debilny uśmiech. To jak razem odgrywaliśmy wszystkie scenki z Romea i Juli lub Zemsty.
Kiedyś wchodziłeś do mojego domu bez pukania pamiętasz idioto?
Tego mi brak.
Nie byliśmy już ze sobą tak blisko i wiem że ja też to spiepszyłam, ale było to poczucie że możemy sobie ufać. W każdym razie z mojej strony.
Myliłam się.
Nigdy nie sądziłam że kiedyś zwrócisz się do mnie takim tonem.
Nigdy bym nie pomyślała że zacznisz ze mną prowadzić otwartą wojne.
Czułam się w tedy oszukana, ale odbiła tą piłkę.
Mam swoją dumę.
Ale dlaczego tak się stało? Może nie bylibyśmy prawdziwymi przyjaciółmi, ale mogli byśmy na sobie polegać. Dlaczego?
Dałeś się zmanipulowac i nastawić przeciwko mnie ty zdrajco!
Racja, nie tylko mnie prawda, ale my przecież znamy się od urodzenia!
Ty pieprzony tchórzu! Nawet nie masz własnego zdania. Ale ty przecież wcale się nie zmieniłeś, gdzieżby znowu.
Były chwile, gdy wygłupialiśmy się razem tak jakbyśmy robili to codziennie. Bo to było dla nas czymś normalnym nawet gdy ostatnio miało to miejsce rok temu. To przychodziło samo bo po prostu się lubiliśmy i dobrze znaliśmy, nawet gdy poszliśmy w zupełnie innych kierunkach.
Ale teraz wogóle Cię nie znam.
Nie wiem kim jest ta osoba która była dla mnie taka wroga, która przestała grzebać mi w piórniku na nudnych lekcjach.
To stało się z dnia na dzień. Czyżbyś nagle przypomniał sobie że trzeba kiedyś przejść okres buntu? No tak zawszę byłeś idiotą ale nigdy nie pomyślałabym że dasz się zmanipulować przez kogoś tak bezwartościowego jak on i odwrócisz się od wszystkich nawet ode mnie.
Boże, jesteś takim idiotą.
Tylko tym nie różnisz się stary ty od nowego.
Wiesz tęsknie za starą wersja ciebie. Kiedy tak się zmieniłeś poczułam jakby ktoś wywiercił mi dziurę w brzuchu.
Teraz wiem że zawsze byłeś dla mnie jak brat. Nie musiałam wiedzieć o tobie wszystkiego samo to że byłeś sprawiało że kochałam Cię jak brata.
A teraz jest tak jakbyś umarł.
Jesteś takim idiotą!
Miss Alice 19/07/2009 02:13:41 [
komentarzy 2]
Komentuj
Scena IV Trochę wspomnień
Kiedyś żyłam w głębokim przekonaniu że nie jestem wystarczająco "dobra" by być lubianą tudzież kochaną. To był bardzo długi okres mojej samotności który poświęciłam staniu się osobą warta tych uczuć. Rozpaczliwie pragnęłam akceptacji. Nie.. chciałam czegoś więcej. Nie widziałam tego co już miałam. Było to niewiele ale było, a ja tego nie dostrzegałam. Chciałam stać się kimś innym. Powoli odkrywałam w dobie różne cechy o których sama nie wiedziałam, rezultatem tego było powstanie niezmierzonej ilości mnie samej z której miałam wybrać tą właściwą.
Miałam być idealna.
W nocy przed zaśnięciem myślałam o tym jak to będzie gdy w końcu taka będę. Powoli jednak nie wiedziałam która wersja mnie jest tą prawdziwą. Kim ja jestem? Pomyślałam w tedy, że to niesprawiedliwe. Dlaczego jestem sama? Dlaczego wszyscy inny mają kogoś ważnego dla siebie? Dlaczego oni mają przyjaciół a moim jedynym jestem ja sama? Czy zrobiłam coś złego za co jestem karana?
Wściekłam się. To chyba w tedy powoli zaczęłam wykraczać poza przypisywane cywilizowane człowiekowi normy. Zdemolowałam mój pokój, krzyczałam na rodzinę a potem jakby nigdy nic posprzątałam porozrzucane i potrzaskane przedmioty które kiedyś były wyposażeniem mojego pokoju. Kiedy wrócili rodzice nic nie zauważyli, a ja popadłam w dziwny amok. W tedy utwierdziłam się w przekonaniu że wszyscy ludzie to idioci.
Oto zaczął się mój "okres buntu". Skoro społeczeństwo odrzuciło mnie to ja tez mam ich wszystkich w dupie. Postanowiłam że już nigdy nie będę starać stać się idealna dla czegoś tak mało znaczącego jak ci idioci. Chodziłam przez świat śpiewając w duchu "Jestem jaka jestem" i śmiejąc się jak wariatka. Odnalazłam się w muzyce i literaturze a na ludzi najchętniej zrzuciła bym wszystkie plagi egipskie i przyglądała się temu popijając soczek. Wszyscy poza ciasnym gronem osób które utrzymywały ze mną jakiś kontakt ginęli pod moim nienawistnym spojrzeniem. To były mniej więcej początki gimnazjum. Pamiętam że przez jakiś czas pewien trzecioklasista nazywał mnie wredną suką. Oto stałam się ucieleśnieniem zła. Bo Alice jest zła i nie ma uczuć.
Moja bariera jednak z czasem zaczęła być forsowana przez wrogie wojska by w końcu w okresie mniej więcej trzeciej klasy pęknąć. Dzięki osoba które dzieliły ze mną mój okres zła i nowo poznanym wyszłam w końcu z czerni by wejść w świat kolorów. Nagle moje dziwactwo było zaletą i czyniło mnie interesującą. Zła Alice zginęła w promieniach słońca i tak oto narodziła się wiecznie uchachana Alice dziecie kwiatów! Alice wreszcie poczuła że jest sobą! Ten oto okres trwa do dziś, poznałam wielu nowych ludzi. Chęć stania się idealną zniknęła bez śladu gdyż stwierdziłam że idealnie ludzie są nudni ,a nudni ludzie mnie nie interesują.
Wciąż uważam że większość społeczeństwa to zwykli gnoje, ale szukam wśród nich wyjątków. Znalazłam ich już wiele. Wiem że wszystko będzie dobrze.
Tak oto powstałam niczym feniks z popiołów!
Miss Alice 16/07/2009 15:18:29 [
komentarzy 2]
Komentuj
Scena III
Czuje się jakby mnie nie było.
Nie mogę się na niczym skupić, jestem rozkojarzona. Jakbym przed chwilą była gdzieś indziej i jeszcze nie doszła do siebie.
Wariuje, dosłownie i w przenośni.
Może w nocy przeszłam jakąś podróż astralną?
BUHAHAHAHAHAHA jestem Avatarem!
Nie, chyba nie….
Wiem! Przechodzę wewnętrzną przemian! Transformacje! Zamieniam się w mecha! Łuhu! Nie znoszę mechów! A co mi tam jak będę się przemieniać w tle puszczą fajną muzyczkę a ludzkie gały wylądują na chodniku! I będę w gwiazdki!
Wymiatam, kurna wymiatam.
Potrzebuje! Potrzebuje! Potrzebuje… kurna nie wiem czego potrzebuje, ale cokolwiek to jest zaraz się bez tego uduszę!
A te żule siedzą tam! Niech sobie siedzą! Ja do nich nie przyjdę! Przechodzę przemianę i potrzebuje spokoju! Albo nie!
Potrzebuję krzyczeć!
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
Zaraz będę płatać!
Albo nie, będę krzyczeć!
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
Schizaty dzień. Schizata Alice!
Zwariowałaś Alice! Łuhu!
Wszędzie widzę coś dziwnego! Prześladuje mnie Alicja z Krainy Czarów!
I do jasnej cholery gdzie moja wielka przygoda?! Boże co z nią? Czy to nie było celem mojego istnienia? Przygoda jak z książki!
Nie ma!
Pocałuj mnie w dupę ty hipokryto! Gapić się zawsze jest najłatwiej!
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
Znowu zaraz się rozbeczę!
Może ja na prawdę jestem dziwolągiem?
Buhahahahaha zatrudnię się w cyrku!
A ty przestań udawać kochająca matkę! Denerwujesz mnie! Nienawidzę kiedy głaszczesz mnie po głowię i tak prędzej czy później mnie w nią walniesz! Przecież ja jestem dziwolągiem! Po co w ogóle się wysilasz dla dziwoląga!
Boże jestem podła! Wiem, że się starasz…
Raz
Dwa
Trzy
Odpalamy!
Miss Alice 16/06/2009 22:37:51 [
komentarzy 3]
Komentuj
Scena II
Kiedyś było dużo rzeczy które chciałam Ci powiedzieć, ale ty nigdy nie dałaś mi dość do słowa. Teraz nie mam Ci już nic do powiedzenia i chociaż pocieszam cię za każdym razem kiedy przychodzisz z płaczem i mówię że możesz na mnie liczyć to nie chce już więcej ocierać twoich łez. Robię to tylko z poczucia obowiązki bo wiem że jesteś za słaba i za głupia by uporać się ze własnym życiem. Nie mam serca zostawiać cię samej sobie. Tyle razy nazywałaś mnie swoją najlepszą przyjaciółką i miałaś racje. Jestem twoja przyjaciółką, najlepszą jaką miałaś bo nikt inny nie był by w stanie znieść takiej sytuacji. Ty nigdy nie byłaś moją przyjaciółką. Tylko pasożytem który żerował we mnie przedzierając się do okolic serca. Przyszłaś w momencie kiedy czułam się samotna a ja bez wahania cię przyjęłam jak idiotka.
Nigdy nie byłam wylewna, większość swoich problemów ukrywałam przed Toba i resztą świata, bo były tylko moje, nie dotyczyły ciebie i nikogo innego. Ale nawet w tedy gdy chciałam zwierzyć Ci się z jakiejś pierdoły ty kierowałaś temat na swoją osobę.
Biedna, biedna Żanetka.
Twoje problemy zawsze były najważniejsze i nawet w tedy gdy straciłam osobę którą kochałam ty byłaś zajęta swoimi sprawami. Nowym chłopakiem, nową miłością. Nie widziałam cię trzy miesiące i musze Ci za to podziękować. Przez ten czas stałam się silna, uzmysłowiłam sobie że nie jesteś warta tego bym się zadręczała, że tak na prawdę nie potrzebuje cię. To ty potrzebujesz mnie a ja zawsze Ci pomogę. Powiem Ci że jesteś idiotką i nawrzeszczę na ciebie kiedy trzeba, chętnie nawet dam ci w twarz jeśli to będzie konieczne. Bo jesteś głupią egoistką którą trzeba uświadamiać w swoich błędach, a ja mimo wszystko twoją przyjaciółką.
Prędzej czy później znów do mnie przyjdziesz a ja znowu powiem Ci co o tym myślę i jak zwykle będę mieć racje. Potem będziesz mi dziękować.
Wiesz w tedy gdy Cię nie było, dawno temu czułam pustkę, było mi smutno, ale już nie jest. Może stałam się nieczuła. Nie wiem. Wiem tylko, że znowu Ci pomogę. Nie zostawię Cię samej ty zasrana egoistko! Bo to ja jestem ta mądrzejszą i dojrzalszą mimo, że to ty przecież jesteś starsza! Bo beze mnie nie dasz sobie rady! Będę przy tobie kiedy będziesz tego potrzebować, chodź przyznaje że to dla mnie przykry obowiązek. Będę tak długo aż nie spotkasz kogoś kto poświęci ci całe życie, zaopiekuje się tobą a ja będę mogła spokojnie odejść.
Bo wiesz mylisz się, wcale nie dasz sobie rady sama.
To mój list do Ciebie którego nigdy nie przeczytasz.
Miss Alice 2/06/2009 19:44:16 [
komentarzy 1]
Komentuj
Scena I
Nienawidzę siedzieć w domu z myślą że nie mam gdzie pójść.
Tych dni kiedy coś szarpie mnie od środka bym wyszła na świeże powietrze, poznała coś nowego, ale wszyscy na których mi zależy są zajęci. Nie chce oddychać świeżym powietrzem sama. Chce cieszyć się tymi dniami z ważnymi dla mnie osobami. Chce biegać, krzyczeć z całych sił, śmiać się głośno, gonić polne koniki. To pragnienie rozrywa mnie od środka w te dni. Dni codzienne kiedy czekają na mnie obowiązki których wykonywać nie mam ochoty. W tedy zazwyczaj nie mogę się skupić, rzeczy który robię są wykonane połowicznie. Zawsze zadaje sobie pytanie „Jaki to ma sens?”. Jaki sens ma praca którą wykonam kiedy nie wkładam w nią serca, kiedy jestem myślami gdzieś indziej. To przecież nic nie daje! Po co mam wykonywać kolejną prace konkursową, skoro temat ani mnie nie interesuje, ani nawet nie myślę nad tym co robie kiedy ją wykonuje? Bo to coś w środku mnie, szarpię się i krzyczy. Chce wolności tak rozpaczliwie że zaczynam czuć się samotna. Chce zadzwonić, usłyszeć czyjś miły głos, ale moje konto jest puste, zaglądam na znienawidzone przeze mnie gadu-gadu ale wszyscy są niedostępni. Chce mi się płakać. Prędzej czy później w końcu dostane ataku histerii albo wezmę się w garść i zrobię co powinnam odliczając sekundy do końca. Wezmę gruby pas i zacisnę go mocno na mojej tali by to coś w środku mnie wreszcie się zamknęło i przestało mnie dręczyć.
Chce krzyczeć, ale muszę się opanować, na to przyjdzie jeszcze czas.
Miss Alice 31/05/2009 14:35:38 [
komentarzy 2]
Komentuj